Przejdź do treści

← Blog

Ile trwa psychoterapia i od czego to zależy

Dlaczego nie da się podać liczby spotkań z góry, co skraca proces, a co go wydłuża, i po czym poznać, że praca zbliża się do końca.

10 min czytania

Pusta droga wijąca się przez pola aż po horyzont

Liczby spotkań nie ustala się z góry, bo na początku nie wiadomo jeszcze, z czym mamy do czynienia. Konsultacja to zwykle trzy do czterech spotkań. Praca krótkoterminowa trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy, a czasu psychoterapii długoterminowej nie da się wyznaczyć z góry. Pierwsze zmiany pojawiają się zwykle po kilku miesiącach. Po drodze regularnie wracamy do pytania, czy praca nadal Ci służy.

To jedno z pierwszych pytań, jakie ludzie zadają, i jedno z niewielu, na które uczciwa odpowiedź brzmi „to zależy”. Ten tekst wyjaśnia, od czego.

Dlaczego nie podaje się liczby z góry

Bo na pierwszym spotkaniu nie wiadomo jeszcze, z czym mamy do czynienia. To, z czym ktoś przychodzi, i to, co okazuje się rdzeniem sprawy, bywają dwiema różnymi rzeczami. Zdarza się, że temat zgłoszony jako „problem z szefem” po kilku miesiącach okazuje się dotyczyć czegoś znacznie wcześniejszego.

Deklaracja „dwanaście sesji i będzie dobrze” byłaby więc obietnicą bez pokrycia. Zamiast tego jest inna umowa. Regularnie wracamy razem do pytania, czy ta praca nadal Ci służy.

Rzędy wielkości

Choć liczby nie ustala się z góry, pewne widełki istnieją.

  • Konsultacja, trzy do czterech spotkań. To osobny etap, po którym zapada decyzja o dalszej pracy.

  • Praca krótkoterminowa, od kilku tygodni do kilku miesięcy. Ma sens przy wyraźnie zarysowanym, pojedynczym temacie, takim jak konkretny kryzys, trudność po stracie albo jedna sytuacja do przejścia.

  • Psychoterapia długoterminowa, bez z góry ustalonego końca, przy spotkaniach raz lub dwa razy w tygodniu. W nurcie psychoanalitycznym, w którym pracuję, to jest najczęstszy wariant.

Co wydłuża proces

Nie „powaga” trudności, tylko raczej to, jak głęboko jest osadzona.

  • Wzorce sięgające wczesnych relacji, powtarzane od lat w różnych konfiguracjach.

  • Trudności obecne od tak dawna, że stały się częścią obrazu siebie.

  • Kilka splecionych tematów zamiast jednego.

  • Doświadczenia, o których na początku bardzo trudno mówić.

Co skraca

  • Wyraźny, pojedynczy temat z rozpoznawalnym początkiem.

  • Stabilne warunki życia poza gabinetem, czyli praca, relacje i zdrowie.

  • Regularność. To brzmi organizacyjnie, ale ma realne znaczenie, bo przerywany rytm cofa pracę. Za każdym razem trzeba odbudowywać to, co zostało zawieszone.

Kiedy widać pierwsze zmiany

Zwykle po kilku miesiącach i początkowo są ciche. Nie polegają na tym, że znika objaw, tylko na tym, że zmienia się sposób, w jaki go przeżywasz. Sytuacja, która wcześniej odbierała cały dzień, zaczyna zajmować godzinę. Reakcja, która była automatyczna, daje się zauważyć w trakcie.

Dopiero później zmiany stają się widoczne z zewnątrz, w decyzjach i relacjach. To bywa frustrujące, bo najpierw zmienia się to, czego nikt poza Tobą nie widzi.

Po czym poznać, że to koniec

Nie po tym, że wszystko jest już rozwiązane, bo taki moment nie nadchodzi. Raczej po tym, że rzeczy, które przywiodły Cię do gabinetu, przestały organizować Twoje życie, i że radzisz sobie z nimi sam.

Zakończenie warto zaplanować, a nie po prostu przestać przychodzić. Świadome domknięcie jest częścią pracy. Pomaga utrwalić zmiany i nie zostawia poczucia sprawy niedokończonej.

Cztery etapy psychoterapii w czasie

Choć długości nie da się przewidzieć, przebieg ma pewien powtarzalny kształt.

Konsultacja, trzy do czterech spotkań. Rozpoznanie sytuacji i decyzja o dalszej pracy. Na tym etapie ustalane są też ramy, czyli częstotliwość, stały termin i zasady odwoływania.

Pierwsze miesiące. Budowanie relacji i orientacja w materiale. Częste jest odczucie ulgi, a zaraz po nim moment trudniejszy, gdy pojawiają się tematy dotąd omijane.

Praca właściwa. Najdłuższy etap, w którym zmiany zachodzą powoli i nierównomiernie. Okresy intensywne przeplatają się z okresami zastoju.

Zakończenie. Osobna faza, nie jedno spotkanie. Przy dłuższej pracy trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy. Piszę o niej w tekście o kończeniu terapii.

Częstotliwość a czas trwania

To zależność, która bywa zaskakująca. Rzadsze spotkania nie oznaczają po prostu rozciągnięcia tego samego procesu w czasie.

Przy sesjach raz w tygodniu ciągłość jest zachowana, bo to, co pojawiło się na poprzednim spotkaniu, jest jeszcze żywe. Przy spotkaniach co dwa tygodnie znaczna część każdej sesji schodzi na odtwarzanie tego, co wydarzyło się przez ostatnie dwa tygodnie, i na odbudowanie kontaktu z tematem. W efekcie proces nie trwa dwa razy dłużej, tylko bywa istotnie mniej skuteczny.

Dwa spotkania w tygodniu działają w drugą stronę. Pogłębiają pracę i pozwalają sięgnąć dalej, ale wymagają więcej czasu i większego wydatku.

Czego nie da się przyspieszyć

To pytanie pada często i zasługuje na uczciwą odpowiedź. Częściowo tak, częściowo nie.

Przyspieszyć da się przez regularność, przez mówienie o rzeczach trudnych wcześniej niż później i przez przynoszenie na sesje także tego, co dotyczy samej terapii.

Nie da się natomiast przyspieszyć samego procesu przyswajania zmiany. To, że coś zrozumiesz na sesji, nie oznacza jeszcze, że zacznie działać inaczej. Między zrozumieniem a zmianą sposobu przeżywania jest odstęp, którego nie skraca ani inteligencja, ani motywacja. On po prostu potrzebuje powtórzeń.

Przerwy i nawroty

Wakacje, choroba, wyjazd służbowy są normalną częścią dłuższej pracy. Przerwy planowane ustala się z wyprzedzeniem i zwykle nie szkodzą; bywają nawet użyteczne, bo pokazują, jak funkcjonujesz bez cotygodniowego oparcia.

Częstym doświadczeniem jest nawrót objawów po dłuższej przerwie albo w okresach większego obciążenia. To nie jest cofnięcie się do punktu wyjścia, choć tak się to przeżywa. Zwykle okazuje się, że nawrót jest krótszy, słabszy i łatwiej rozpoznawalny niż wcześniej, a to jest właśnie miara zmiany.

Co robić, gdy czas się dłuży

Jeśli po wielu miesiącach masz wrażenie, że nic się nie dzieje, najlepszym miejscem na tę rozmowę jest sesja. Rozmowa o tempie i o poczuciu utknięcia bywa punktem zwrotnym, a bywa też informacją, że coś rzeczywiście wymaga zmiany. Rozpisałam to w tekście o tym, co zrobić, gdy terapia wydaje się nie działać.

Co mówią badania

Kilka liczb, które porządkują oczekiwania, choć żadna nie zastąpi indywidualnej sytuacji.

W badaniach nad skutecznością psychoterapii powtarza się obserwacja, że zauważalna poprawa u części osób pojawia się w okolicach kilkunastu do dwudziestu spotkań, czyli po kilku miesiącach pracy raz w tygodniu. Przy trudnościach głębiej osadzonych, dotyczących sposobu przeżywania siebie i relacji, potrzeba znacznie więcej.

Dla terapii psychoanalitycznej charakterystyczne jest coś, co bywa nazywane efektem odroczonym. Poprawa utrzymuje się, a czasem narasta, także po zakończeniu pracy. To jedna z przesłanek za dłuższym procesem tam, gdzie chodzi o zmianę trwałą, a nie o usunięcie pojedynczego objawu.

Jak zauważyć zmianę, gdy jej nie widać

Ponieważ zmiany są ciche, warto mieć na nie sposób.

Pomaga zapisanie na początku pracy kilku zdań o tym, jak wygląda teraz typowy tydzień i co jest najtrudniejsze. Zajmuje to pięć minut, a po roku jest jedynym rzetelnym punktem odniesienia, bo pamięć dostosowuje się do stanu obecnego i przeszłość zaczyna wydawać się lepsza, niż była.

Drugi sposób to pytanie zadawane sobie co jakiś czas, co zrobiłabym z tą sytuacją pół roku temu.

Czy dłużej znaczy lepiej

Nie automatycznie i warto to powiedzieć, skoro cały tekst dotyczy czasu.

Długość ma sens wtedy, gdy praca się posuwa, choćby powoli i nierównomiernie. Terapia, która długo trwa bez żadnej zmiany, nie jest z tego powodu głębsza; jest sygnałem, że coś wymaga omówienia. Dobrym nawykiem jest okresowe zatrzymanie się i sprawdzenie razem z terapeutą, gdzie jesteśmy i dokąd idziemy.

Z drugiej strony przerwanie pracy w momencie, w którym objaw ustąpił, a jego przyczyna nie została ruszona, bywa powodem nawrotu po kilku miesiącach. To jedna z najczęstszych przyczyn wracania do terapii po roku albo dwóch.

Jak to zaplanować

Przy decyzji o rozpoczęciu warto pomyśleć w horyzoncie co najmniej kilku miesięcy, nie kilku spotkań, i sprawdzić dwie rzeczy. Czy stały termin da się utrzymać w Twoim grafiku i czy wydatek jest do udźwignięcia w skali miesiąca. Rozpisałam to w tekście o cenie wizyty.

Trzy modele pracy

Zamiast myśleć o liczbie spotkań, użyteczniej jest rozpoznać, o którym modelu mówimy.

Praca skoncentrowana na problemie. Kilkanaście spotkań wokół jednego, wyraźnie zarysowanego tematu, na przykład konkretnej decyzji, pojedynczej trudnej sytuacji albo adaptacji do zmiany. Kończy się, gdy temat zostaje domknięty.

Psychoterapia średnioterminowa. Od kilku miesięcy do roku. Sensowna, gdy trudność jest wyraźna, ale ma głębsze podłoże, a życie poza nią jest względnie stabilne.

Psychoterapia długoterminowa. Bez z góry ustalonego końca. Właściwa, gdy chodzi o wzorce powtarzane od dawna, o sposób przeżywania siebie i relacji, o trudności obecne tak długo, że stały się częścią obrazu siebie.

Etap konsultacji służy między innymi temu, żeby rozpoznać, o którym z tych modeli mówimy w Twoim przypadku. To rozpoznanie bywa zresztą korygowane w trakcie i nie jest zobowiązaniem.

Co realnie skraca, a co wydłuża

Warto rozdzielić rzeczy, na które masz wpływ, od tych, na które nie masz.

Masz wpływ na regularność spotkań, mówienie o rzeczach trudnych wcześniej niż później, przynoszenie na sesje także tego, co dotyczy samej terapii, i powstrzymanie się od dużych zmian życiowych w pierwszych miesiącach, które potrafią przeciągnąć proces.

Nie masz wpływu na tempo, w jakim zrozumienie przekłada się na zmianę przeżywania. To jest część, która potrzebuje powtórzeń, a nie wysiłku. Ani inteligencja, ani motywacja jej nie skracają, co bywa frustrujące szczególnie dla osób przyzwyczajonych do tego, że wysiłek przynosi wynik.

Kiedy proces się przedłuża bez powodu

To pytanie warto zadawać sobie regularnie, razem z terapeutą.

Coś wymaga omówienia, gdy od wielu miesięcy rozmawiacie o tym samym w ten sam sposób, gdy nie potrafisz nazwać żadnej zmiany ani w sobie, ani w swoim życiu, gdy sesje stały się przyjemnym rytuałem bez ciężaru albo przeciwnie, gdy chodzisz z poczucia obowiązku.

Żaden z tych sygnałów nie oznacza automatycznie, że trzeba kończyć. Oznacza, że to jest temat na sesję, i to zwykle bardzo produktywny. Rozpisałam to w tekście o tym, co robić, gdy terapia wydaje się nie działać.

Terapia a zmiany życiowe w trakcie

Dłuższa praca siłą rzeczy obejmuje zmiany, takie jak przeprowadzki, nowe związki, dzieci, choroby czy zmiana pracy.

Warto wiedzieć, że okresy dużych zmian zwykle spowalniają pracę głębszą, bo uwaga i zasoby idą na radzenie sobie z bieżącym. To normalne i nie jest powodem do przerywania; częściej właśnie wtedy stały punkt raz w tygodniu okazuje się najbardziej potrzebny.

Zdarza się też odwrotnie i zmiana życiowa otwiera temat, który wcześniej był niedostępny. Narodziny dziecka bardzo często otwierają wątek własnego dzieciństwa, a choroba rodzica wątek relacji z nim.

Jak pogodzić terapię z pracą

Praktyczna przeszkoda, która bywa realnym powodem rezygnacji.

Stały termin oznacza, że raz w tygodniu przez wiele miesięcy trzeba mieć wolną tę samą godzinę. Przy pracy z elastycznym grafikiem to bywa proste, przy zmianowej znacznie trudniejsze.

Sprawdzają się godziny brzegowe, wcześnie rano albo późnym popołudniem. Pomaga ustawienie terminu jako stałego wpisu w kalendarzu służbowym, bez podawania powodu, i zaplanowanie dojazdu z zapasem, żeby spóźnienia nie stały się regułą.

Warto też wiedzieć, że wyjście z pracy na sesję nie wymaga szczegółowego wyjaśniania jego powodu. Wizyta u psychoterapeuty jest wizytą u specjalisty, tak jak każda inna konsultacja medyczna. Nie trzeba informować współpracowników ani przełożonych o jej charakterze.

Terapia a wakacje i wyjazdy

Przerwy planowane nie szkodzą procesowi, o ile są ustalone z wyprzedzeniem. Zwykle obie strony biorą urlop latem i część terapeutów ma stałą przerwę w tym okresie.

Dłuższe wyjazdy służbowe bywają trudniejsze. Możliwości jest kilka, na przykład przerwa w pracy, sesje online na czas wyjazdu albo zmiana częstotliwości. To rzecz do ustalenia wcześniej, a nie w tygodniu wyjazdu.

Ile czasu zajmuje to poza sesją

Rzecz, którą warto policzyć, bo wpływa na decyzję bardziej niż sam koszt.

Do pięćdziesięciu minut sesji dochodzi dojazd w obie strony i zwykle jakiś czas po spotkaniu, bo wracanie prosto do pracy albo do obowiązków bezpośrednio po trudnej rozmowie rzadko się udaje. W praktyce warto zaplanować na to dwie godziny tygodniowo, a nie jedną.

To jest też argument za wyborem gabinetu blisko domu albo pracy, o czym piszę w tekście o tym, jak wybrać psychoterapeutę.

Najważniejsze w skrócie

Liczby spotkań nie ustala się z góry, bo na pierwszym spotkaniu nie wiadomo jeszcze, z czym mamy do czynienia. Zamiast tego regularnie wraca się do pytania, czy praca nadal służy.

Dla orientacji, konsultacja to trzy do czterech spotkań, praca krótkoterminowa od kilku tygodni do kilku miesięcy, a psychoterapia długoterminowa trwa dłużej, bez z góry ustalonej liczby spotkań.

Pierwsze zmiany pojawiają się zwykle po kilku miesiącach i są ciche. Zmienia się sposób przeżywania, zanim zmieni się cokolwiek na zewnątrz.

Regularność wpływa na tempo bardziej, niż wynikałoby z prostego rachunku. Rzadsze spotkania nie rozciągają procesu, tylko potrafią go istotnie osłabić.

Jedna rzecz na koniec

Pytanie o czas trwania bywa w gruncie rzeczy pytaniem o coś innego, o to, czy da się zapanować nad procesem, którego przebiegu nie znasz. To zrozumiałe i warto to powiedzieć wprost na konsultacji.

Jedyna uczciwa odpowiedź brzmi, że nie umawiamy się na termin, tylko na sposób pracy i na to, że regularnie sprawdzamy, czy ona służy. To mniej wygodne niż konkretna liczba, ale prawdziwe.

Co dalej

Czasu trwania nie da się ustalić przez internet, ale po konsultacji zwykle da się powiedzieć, czy mówimy o pracy krótszej, czy dłuższej. Najprościej umówić pierwsze spotkanie w gabinecie na Targówku, przy metrze Trocka. Przy pracy liczonej w miesiącach warto policzyć też dojazd, o czym piszę w tekście o odległości do gabinetu.

Jeśli chcesz najpierw poczytać, jak wygląda regularna praca, opisałam to w tekście o psychoterapii dorosłych, a koszty w tekście o cenie wizyty.

O autorce

Agnieszka Rybicka-Bulska, psycholog, psychoterapeutka psychoanalityczna

O autorce

Agnieszka Rybicka-Bulska

psycholog, psychoterapeutka psychoanalityczna

Od wielu lat towarzyszę osobom dorosłym i młodzieży w zaburzeniach nastroju, lękowych, kryzysach życiowych i trudnościach psychosomatycznych. Pracuję w nurcie psychoanalitycznym, w gabinecie na warszawskim Targówku, tuż przy stacji metra Trocka.

  • Psychoterapeutka psychoanalityczna
  • Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego i SWPS
  • Członkini Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego
  • Członkini Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej
  • Regularna superwizja

Najczęstsze pytania

  • Nie umawiamy się na sztywną liczbę. W nurcie psychoanalitycznym to zwykle praca długoterminowa, bez z góry ustalonego końca, przy spotkaniach raz lub dwa razy w tygodniu. Regularnie sprawdzamy razem, czy nadal Ci służy.

  • Przy wyraźnie zarysowanym, pojedynczym temacie krótsza praca bywa możliwa. Ustalamy to na etapie konsultacji, a nie przed pierwszym spotkaniem.

  • Zwykle po kilku miesiącach i początkowo są subtelne. Zmienia się to, jak coś przeżywasz, zanim zmieni się to, co dzieje się wokół.

  • Tak, to zawsze Twoja decyzja. Warto natomiast zasygnalizować ją z wyprzedzeniem i porozmawiać o powodach, bo świadome zakończenie działa inaczej niż nagłe zniknięcie.

← Wróć do Czytelni