Przejdź do treści

← Blog

Psycholog na Targówku: dlaczego odległość do gabinetu decyduje więcej, niż się wydaje

Przy terapii trwającej miesiącami droga na sesję przestaje być drobiazgiem. Ile realnie zajmuje dojazd z różnych dzielnic Warszawy, kiedy warto jechać dalej i jak wybrać gabinet, do którego da się dojeżdżać przez rok.

Spokojna alejka wśród zieleni między budynkami

Wybierając psychoterapeutę, ludzie porównują wykształcenie, nurt i cenę. Odległość traktują zwykle jako sprawę drugorzędną: skoro chodzi o coś tak ważnego, to przecież można dojechać.

To rozumowanie jest zrozumiałe i zawodzi z jednego powodu. Psychoterapia nie jest pojedynczą wizytą, tylko cotygodniowym zobowiązaniem trwającym miesiącami albo latami. W tej skali droga przestaje być drobiazgiem i staje się jednym z czynników decydujących o tym, czy praca w ogóle się utrzyma.

Policzmy to uczciwie

Sesja trwa 50 minut. Do tego dochodzi dojazd w obie strony i zwykle kilkanaście minut po spotkaniu, bo wracanie prosto do pracy albo do obowiązków bezpośrednio po trudnej rozmowie rzadko się udaje.

Przy dojeździe dwadzieścia minut w jedną stronę wizyta zajmuje około półtorej godziny. Przy czterdziestu pięciu minutach w jedną stronę robi się z tego blisko dwie i pół godziny. Przy godzinie w jedną stronę wizyta zjada trzy godziny tygodniowo.

Trzy godziny tygodniowo to ponad sto trzydzieści godzin rocznie, czyli równowartość trzech tygodni pracy. To liczba, która nie pojawia się w żadnym cenniku, a bywa realnym powodem, dla którego terapia się kończy.

Jak to się zwykle kończy

Scenariusz powtarza się na tyle często, że warto go opisać.

Pierwsze tygodnie są w porządku. Motywacja jest wysoka, temat świeży, dojazd wydaje się drobną ceną. Po dwóch, trzech miesiącach przychodzi pierwszy trudniejszy okres w pracy albo w domu. Wtedy pojawia się myśl, że w ten jeden tydzień można odpuścić, bo przecież i tak trzeba przejechać przez pół miasta.

Odwołana sesja rzadko zostaje sama. Po niej łatwiej odwołać kolejną, a po dwóch przerwach wracanie kosztuje więcej niż samo chodzenie. Po pół roku okazuje się, że terapia się skończyła, choć nikt jej nie zakończył.

Co ważne, przyczyną nie było niedopasowanie ani brak motywacji. Przyczyną była logistyka, która w dobrym tygodniu jest do udźwignięcia, a w gorszym już nie. A gorsze tygodnie są właśnie tymi, w których sesja jest najbardziej potrzebna.

Dlaczego regularność jest tu czymś więcej niż wygodą

Można by uznać, że przerwana sesja to po prostu przesunięcie pracy o tydzień. Tak nie jest.

Regularność nie jest kwestią organizacyjną, tylko częścią samej metody. Stały dzień i stała godzina tworzą ramy, w których widać to, co się powtarza; przerywany rytm zabiera ten punkt odniesienia. Do tego dochodzi rzecz mniej oczywista: ochota na odwołanie sesji bardzo często pojawia się dokładnie tydzień po spotkaniu, na którym zbliżyliście się do czegoś trudnego. Gdy dojazd jest łatwy, ta ochota trafia na sesję i można się jej przyjrzeć. Gdy dojazd jest męczący, znajduje wygodne uzasadnienie i znika po cichu.

Dlatego krótka droga nie jest luksusem. Jest jednym z warunków, w których praca ma szansę się utrzymać.

Ile realnie zajmuje dojazd na Targówek

Gabinet mieści się przy ulicy Aleksandra Gajkowicza 15, dwie, trzy minuty pieszo od stacji metra Trocka. Poniżej orientacyjne czasy razem z dojściem od stacji.

  • Targówek, Bródno, Zacisze, od kilku do kilkunastu minut. Pieszo, rowerem albo autobusem z zespołu przystankowego Metro Trocka.

  • Praga-Północ, kilkanaście minut metrem albo rowerem.

  • Białołęka, około dwudziestu minut, autobusem lub samochodem.

  • Śródmieście, około piętnastu minut metrem M2 ze Świętokrzyskiej albo Ratusza Arsenał.

  • Wola i Rondo Daszyńskiego, około dwudziestu pięciu minut, bez przesiadki.

  • Mokotów i Ursynów, około czterdziestu minut z przesiadką na Świętokrzyskiej.

Metro ma tu przewagę, o której warto pamiętać przy planowaniu stałego terminu: jest przewidywalne o każdej porze. Trasa, która w godzinach szczytu samochodem zajmuje czterdzieści minut, metrem zajmuje tyle samo co o jedenastej przedpołudniem. Przy cotygodniowym zobowiązaniu przewidywalność bywa ważniejsza od średniego czasu przejazdu.

Szczegółowy opis wszystkich sposobów dojazdu, z liniami autobusowymi i informacją o parkowaniu, znajdziesz na stronie lokalizacji gabinetu.

Blisko domu czy blisko pracy

To pytanie pada często i nie ma jednej odpowiedzi, ale jest dobra zasada: wybieraj blisko tego miejsca, w którym będziesz w porze sesji przez większość roku.

Jeśli planujesz sesje w środku dnia roboczego, zwykle wygrywa bliskość pracy. Jeśli wieczorem, po powrocie do domu, wygrywa bliskość domu. Najgorszy wariant to gabinet, który nie jest blisko żadnego z tych miejsc, bo wtedy każda wizyta wymaga osobnej wyprawy.

Warto też pomyśleć o zimie. Trasa, która we wrześniu wygląda przyjemnie, w listopadowy wieczór, w deszczu i po ciemku, wygląda inaczej. Decyzję najlepiej podejmować, wyobrażając sobie ten listopadowy wieczór, a nie wrześniowe popołudnie.

Kiedy warto jechać dalej

Nie twierdzę, że odległość jest ważniejsza od wszystkiego. Są sytuacje, w których dłuższy dojazd ma sens.

Gdy potrzebujesz wąskiej specjalizacji. Przy niektórych obrazach klinicznych liczba osób realnie przygotowanych do tej pracy jest ograniczona i wtedy dojazd jest po prostu jej ceną.

Gdy zależy Ci na konkretnym nurcie. Jeśli świadomie wybierasz podejście, a w Twojej okolicy nikt w nim nie pracuje, warto jechać.

Gdy chodzi o dyskrecję. W mniejszej społeczności bywa istotne, żeby nie spotkać w poczekalni sąsiada. Na Targówku sam gabinet jest zresztą pod tym względem dyskretny: zwykłe osiedlowe wejście, bez szyldu i bez poczekalni.

Gdy dojazd jest długi, ale prosty. Czterdzieści minut metrem bez przesiadek jest znacznie łatwiejsze do utrzymania niż dwadzieścia pięć minut z dwiema przesiadkami i marszem między przystankami.

Praktyczna granica, którą warto sobie postawić, to około czterdziestu pięciu minut w jedną stronę. Powyżej tego progu wizyta zaczyna zajmować pół dnia i ryzyko rezygnacji wyraźnie rośnie.

A co z terapią online

Naturalne pytanie: skoro odległość jest problemem, może nie warto się nią przejmować.

Terapia online rozwiązuje część trudności i ma swoje miejsce, zwłaszcza przy pracy nad wyraźnie zarysowanym tematem i przy kontynuacji procesu już rozpoczętego. Nie jest jednak prostym zamiennikiem.

Wspólna obecność w jednym pomieszczeniu daje coś, czego kamera nie oddaje: całą warstwę tego, co dzieje się między dwiema osobami poza słowami. Przy pracy głębszej to ma znaczenie. Dochodzą też sprawy prozaiczne: łącze, które urywa się w najgorszym momencie, i konieczność znalezienia w domu miejsca, w którym nikt nie wejdzie.

Jest jeszcze jedna rzecz, rzadko wymieniana. Dojazd do gabinetu tworzy próg wejścia i próg wyjścia. Droga tam jest czasem na przygotowanie się, droga z powrotem czasem na ochłonięcie. Przy sesji online przechodzi się z rozmowy o najtrudniejszych rzeczach wprost do kuchni albo do kolejnego spotkania służbowego, co dla wielu osób jest zbyt gwałtowne.

Jak sprawdzić to przed decyzją

Kilka rzeczy, które warto zrobić, zanim umówisz się na stałe.

Przejedź trasę raz, o tej porze, o której planujesz sesje. Nie sprawdzaj w wyszukiwarce, tylko przejedź. Rzeczywisty czas z uwzględnieniem dojścia i czekania bywa inny niż szacowany.

Policz całość, nie samą sesję. Dojazd tam, spotkanie, powrót i kilkanaście minut po. To jest realny koszt czasowy jednego tygodnia.

Sprawdź wariant awaryjny. Co zrobisz, gdy metro stanie albo gdy spóźnisz się na autobus. Jeśli awaryjnego wariantu nie ma, każde zakłócenie oznacza odwołaną sesję.

Wyobraź sobie to za pół roku. Nie w tygodniu, w którym jesteś zmotywowana, tylko w tym, w którym jesteś wyczerpana i pada deszcz. Czy nadal pojedziesz?

Okolica poza samym dojazdem

Kilka drobiazgów, które mają znaczenie w praktyce.

Gabinet leży na spokojnym osiedlu mieszkaniowym, poza ruchem typowym dla centrum. Wejście prowadzi klatką numer 3 do mieszkania 97, w budynku jest winda. Nie ma szyldu ani poczekalni, w której spotkasz inne osoby, co dla wielu pacjentów jest istotne.

Okolica leży poza strefą płatnego parkowania, więc samochód można zostawić bezpłatnie na sąsiednich ulicach; po siedemnastej warto doliczyć kilka minut na znalezienie miejsca.

W pobliżu są park Bródnowski i tereny zielone wzdłuż Kanału Bródnowskiego. To wydaje się nieistotne, dopóki nie wyjdzie się z sesji, po której potrzeba kwadransa na powietrzu, zanim wróci się do reszty dnia.

Dojazd przy terapii nastolatka

Tu rachunek wygląda inaczej, bo w grę wchodzą dwie osoby i dwa grafiki.

Przy młodszych nastolatkach dojazd organizuje zwykle rodzic, co oznacza, że cotygodniowe zobowiązanie obciąża także jego. Jeśli wymaga to wyjścia z pracy i przejechania przez pół miasta, prawdopodobieństwo, że utrzyma się przez rok, jest niewielkie. Warto to policzyć uczciwie przed rozpoczęciem, a nie po trzech miesiącach.

Przy starszych nastolatkach, którzy dojeżdżają sami, bliskość ma inne znaczenie: możliwość samodzielnego dotarcia bez angażowania rodzica bywa istotna dla poczucia, że to jest ich własna przestrzeń, a nie kolejne miejsce, do którego się ich zawozi. Dobra komunikacja miejska w okolicy realnie to ułatwia.

Praktyczna wskazówka: przy wyborze terminu dla nastolatka warto wziąć pod uwagę plan lekcji na cały rok szkolny, a nie tylko na bieżący semestr, bo zmiana planu w lutym potrafi wywrócić ustalony rytm.

Godziny szczytu i wybór stałego terminu

Skoro termin jest stały przez wiele miesięcy, warto wybrać go świadomie, a nie po prostu wziąć pierwszy wolny.

Kilka rzeczy, które warto sprawdzić: jak wygląda trasa w porze, o której planujesz sesje, a nie w porze, w której akurat testujesz; czy termin nie wypada w godzinie, w której regularnie masz spotkania służbowe; oraz czy da się go utrzymać także wtedy, gdy w pracy zrobi się intensywniej.

Godziny brzegowe, wcześnie rano albo późnym popołudniem, bywają wygodniejsze niż środek dnia, bo nie wymagają wyrywania się z bieżących zajęć. Gabinet jest czynny od poniedziałku do piątku, od 8:00 do 20:00, więc oba warianty są dostępne.

Co, jeśli przeprowadzisz się w trakcie terapii

Przy pracy trwającej latami to się zdarza i nie musi oznaczać zakończenia.

Jeśli nowa trasa mieści się w rozsądnych granicach, zwykle warto zostać. Zbudowana relacja terapeutyczna jest wartością, której nie odtworzy się szybko u kogoś innego, a dodatkowe piętnaście minut dojazdu bywa mniejszym kosztem niż zaczynanie od nowa.

Jeśli przeprowadzka jest daleka, opcje są dwie: przejście na sesje online, przynajmniej częściowo, albo zaplanowane zakończenie i skierowanie do kogoś w nowym miejscu. Obie są sensowne i obie warto omówić z wyprzedzeniem, a nie postawić terapeutę przed faktem w tygodniu wyprowadzki.

Najgorszym wariantem jest ciche urwanie kontaktu z powodów logistycznych. Zostawia to sprawę otwartą i utrudnia późniejszy powrót do pracy, także u kogoś innego.

Dlaczego akurat Targówek

Kilka słów o samej dzielnicy, bo dla osób spoza tej części miasta bywa ona białą plamą.

Targówek to duża, głównie mieszkaniowa dzielnica prawobrzeżnej Warszawy, sąsiadująca z Bródnem, Zaciszem i Pragą-Północ. Przez lata była komunikacyjnie odcięta i to się zmieniło dopiero wraz z otwarciem północno-wschodniej odnogi metra M2. Stacja Trocka skróciła dojazd do centrum do kilkunastu minut i zmieniła sposób, w jaki ta okolica funkcjonuje.

Z punktu widzenia gabinetu ma to dwie konsekwencje. Pierwsza jest oczywista: dojazd stał się prosty także dla osób mieszkających po drugiej stronie Wisły. Druga jest mniej widoczna, a dla wielu pacjentów istotna: to nadal spokojna, mieszkaniowa okolica, bez ruchu i hałasu typowego dla śródmiejskich lokalizacji. Wychodząc z sesji, nie trafia się od razu w tłum.

Dostępność dla osób z ograniczoną mobilnością

Kwestia rzadko opisywana, a rozstrzygająca dla części osób.

Stacja metra Trocka jest wyposażona w windy, a droga od stacji do budynku prowadzi alejkami osiedlowymi, bez schodów i bez ruchliwych ulic do przejścia. W samym budynku jest winda, a gabinet znajduje się w mieszkaniu numer 97, do którego prowadzi klatka numer 3.

Jeśli masz jakiekolwiek szczególne potrzeby związane z dostępnością, napisz albo zadzwoń przed pierwszą wizytą. Łatwiej ustalić to wcześniej niż rozwiązywać na miejscu.

Częsty błąd przy wyborze

Na koniec pułapka, w którą wpada wiele osób: wybieranie gabinetu wyłącznie na podstawie tego, jak wygodnie wypada pierwsza wizyta.

Pierwsza wizyta jest zwykle umawiana w dogodnym terminie, często w dzień wolny albo w okresie, w którym akurat jest luźniej. Regularne sesje wyglądają inaczej: odbywają się w środku normalnego tygodnia, przez wiele miesięcy, także wtedy, gdy w pracy jest ciężko i pada deszcz.

Warto więc ocenić dojazd nie przez pryzmat pierwszej wizyty, tylko trzydziestej. To zupełnie inny rachunek i zwykle to on decyduje o tym, czy praca dojdzie do końca.

Najważniejsze w skrócie

Odległość do gabinetu nie jest kwestią wygody, tylko jednym z warunków, w których terapia ma szansę się utrzymać. Przy pracy trwającej miesiącami droga jest cotygodniowym kosztem, który sumuje się w dziesiątki godzin rocznie.

Praktyczna granica to około czterdziestu pięciu minut w jedną stronę, przy czym prostota trasy bywa ważniejsza od samego czasu. Wybieraj blisko miejsca, w którym będziesz w porze sesji przez większość roku, i oceniaj to, wyobrażając sobie listopadowy wieczór, a nie wrześniowe popołudnie.

Terapia online rozwiązuje część problemu, ale nie jest prostym zamiennikiem pracy w gabinecie, zwłaszcza przy procesie długoterminowym.

Co dalej

Jeśli mieszkasz albo pracujesz w tej części Warszawy, najprostszym krokiem jest umówienie konsultacji online, wybierając wolny termin z kalendarza. Wszystkie sposoby dojazdu, mapa i praktyczne wskazówki na pierwszą wizytę są na stronie lokalizacji.

Jeśli nie wiesz jeszcze, czego potrzebujesz, opisałam to w tekstach o pierwszej wizycie u psychologa i o różnicach między psychologiem, psychoterapeutą i psychiatrą. Koszty i zasady odwoływania znajdziesz w tekście o cenie wizyty.

O autorce

Agnieszka Rybicka-Bulska, psycholog, psychoterapeutka psychoanalityczna

O autorce

Agnieszka Rybicka-Bulska

psycholog, psychoterapeutka psychoanalityczna

Od wielu lat towarzyszę osobom dorosłym i młodzieży w zaburzeniach nastroju, lękowych, kryzysach życiowych i trudnościach psychosomatycznych. Pracuję w nurcie psychoanalitycznym, w gabinecie na warszawskim Targówku, tuż przy stacji metra Trocka.

  • Psychoterapeutka psychoanalityczna
  • Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego i SWPS
  • Członkini Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego
  • Członkini Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej
  • Regularna superwizja

Najczęstsze pytania

  • Metrem linii M2 ze Świętokrzyskiej albo Ratusza Arsenał do stacji Trocka to około piętnastu minut, plus dwie, trzy minuty pieszo. Z Woli i Ronda Daszyńskiego około dwudziestu pięciu minut.

  • Zwykle blisko tego miejsca, w którym będziesz w porze sesji przez większość roku. Przy stałym terminie w środku dnia roboczego zwykle wygrywa bliskość pracy, przy sesjach wieczornych bliskość domu.

  • Praktyczna granica to około czterdziestu pięciu minut w jedną stronę. Powyżej tego progu wizyta zaczyna zajmować pół dnia i rośnie ryzyko, że przy pierwszym trudniejszym okresie zaczniesz odwoływać.

  • Częściowo. Sprawdza się przy pracy nad wyraźnie zarysowanym tematem i przy kontynuacji rozpoczętego procesu, ale przy pracy głębszej wspólna obecność w jednym pomieszczeniu daje coś, czego ekran nie oddaje.

  • Najkrócej z Targówka, Bródna, Zacisza i Pragi-Północ. Metrem M2 wygodnie także z Białołęki, Śródmieścia i Woli.

← Wróć do Czytelni